...::: PRZERWANA DEKADA :::...
Ambitne plany miasta na lata czterdzieste: założenie gimnazjum (w budynku czynszowym), budowa stadionu sportowego na
Sadokach, połączenie elektryczne z Łodzią, utworzenie czterech parków, przekształcenie osiedla letniskowego Tuszyna - Lasu
w osadę rekreacyjną) zostały przerwane przez wybuch drugiej wojny światowej. Przerwana dekada Rady Miejskiej i Zarządu
Miejskiego, zahamowała rozwój Tuszyna, który w okresie międzywojennym należał do najaktywniejszych w powiecie łódzkim. W
Tuszynie działał Sąd Grodzki, Komunalna Kasa Oszczędności, Sanatorium Przeciwgruźlicze, osiedle letniskowe. Szkoła
Powszechna III stopnia, młyny, wiatraki, rzeźnia, łaźnia miejska, nawet... elektrownia. Dumą Tuszyna były takie
organizacje jak "Sokół", "Strzelec", wybitni sportowcy J. Walas oraz J. Kurpesa. Ruch sportowy stawiał Tuszyn w rzędzie
przodujących miejscowości. Rozwijał się ruch artystyczny pod egidą Ligi Morskiej. Wszelkie uroczystości uświetniała
orkiestra miejska.
Tuszyn skupiał dość liczną inteligencję, która nadawała miasteczku odpowiednią rangę kulturalną. Staraniem jej uruchomiono
w sali parafialnej kino. Wyświetlano w nim najnowsze filmy produkcji polskiej. Splendoru Tuszynowi dodawały doskonale
prosperujące zakłady rzemieślnicze, handlowe, restauracyjne. Tuszyn słynął ze wspaniale organjzowanych bali sylwestrowych
i karnawałowych, na których bawiła się cała elita. Okres prosperity Tuszyna skończył się wraz z dniem wybuchu wojny,
pierwszego września 1939 roku. Okrucieństwo wojny dotknęło ludność Tuszyna. Koszmar objął ludność cywilną. W Tuszynie
Niemcy ustanowili nowe władze administracyjne. Burmistrzem został Aleksander Ende, właściciel apteki (polski Niemiec). Niemiecka administracja najpierw ograniczyła swobody ludności żydowskiej. Żydzi tuszyńscy zobowiązani zostali do noszenia żółtych opasek lub gwiazdy Dawida (tak jak na obszarze całej Polski). Jesienią 1939 roku, tuszyńscy Żydzi w ciągu jednej nocy
zostali wywiezieni do getta piotrkowskiego. Była to ponura noc. Miasteczko opustoszało. Tuszyniacy zdawali sobie sprawę, iż po Żydach przyjdzie kolej na nich. Burmistrz Tuszyna A. Ende ostrzegał tuszyniaków, którzy znaleźli się na listach do
wywiezienia. Wielu nauczycieli w porę zdołało wyjechać do Generalnej Guberni, lub do pobliskich wsi, unikając w ten sposób
aresztowań. Nie wszyscy skorzystali z tych ostrzeżeń, do różnych obozów trafili: kierownik szkoły - Stefan Kulczycki,
naczelnik poczty - Tomasz Pacanowski, kierownik KKO - Rudolf Kasprzyca, ksiądz proboszcz - Romuald Brzeziński, ksiądz
wikary - Stanisław Tyczyński oraz Eugeniusz Dobrowolski i Stefan Cybulski.
Niemcy rozpoczęli systematyczny proces niszczenia - szkołę zamieniono na szpital (częściowo), pomnik Władysława Jagiełły
nakazali rozebrać i zlikwidować. Robotnicy zatrudnieni przy rozbiórce pomnika postanowili popiersie, w czasie transportu,
na Dworcu Kaliskim, skierować do Zgierza. W Zgierzu został on ukryty i przetrwał całą wojnę. Po wojnie robotnicy ci
otrzymali wysokie odznaczenia państwowe. Kościół zamieniono na magazyn zboża, a jego piękne ogrodzenie zniszczono.
Zniszczono również ogrodzenie parku, a w nim figurkę Matki Boskiej. Uległa likwidacji synagoga i cmentarz żydowski w
Tuszynie - Lesie. Wywieziono 300 tomów dzieł i dzienników z dziedziny administracji miasta. A lasy tuszyńskie stały się
miejscem zbiorowych mogił zamordowanych przez Niemców Polaków. Tuszyniacy od pierwszych dni okupacji przystąpili do ruchu
oporu. Pierwszymi organizatorami walki podziemnej byli: Wacław Gogolewski, Zygmunt Jarzębowski i Tadeusz Zwierzyński.
Wiele znakomitych rodzin tuszyńskich podjęło walkę z okupantem niemieckim. Do nich należy zaliczyć rodziny - Bladowskich,
Jarosińskich, Lipińskich. Berezińskich, Szymanków, Pietrzyńskich. Michalaków. Wejflów, Kotlickich, Kubickich, Pokorskich,
Lakierów, Kurowskch, Zwiezyńskich i innych. Nawiązała się współpraca polskiego, tuszyńskiego podziemia z niektórymi
rodzinami tuszyńskich Niemców, na przykład z rodziną Endów, niektórych Helwigów, Schultzów. Pomagali w wysyłaniu paczek
do obozów i więzień, lekarstw dla partyzantów.
Wybitną postacią ogólnopolskiego ruchu oporu był tuszyniak - Aleksander Zwierzyński, który zajmował wysokie stanowisko w
Radzie przy Delegaturze Rządu Londyńskiego na Kraj (w 1945 roku sądzony w procesie "szesnastu" przez prokuraturę sowiecką
w Moskwie). Los niektórych tuszyńskich działaczy ruchu oporu był tragiczny. Przywódcy komórki partyzanckiej zostali
aresztowani i wywiezieni do Radogoszcza, gdzie podzielili los wszystkich więźniów. W płomieniach zginęli - Wacław
Gogolewski, Zygmunt Jarzębowski i Dykto. Okrutny los spotkał Aleksandra Ende. Aresztowano go za udział w
ruchu oporu i skazano na śmierć przez ścięcie głowy. Wyrok wykonano w Poznaniu, w 1944 roku, o czym doniosły tuszyniakom
plakaty rozwieszone w mieście. Podobny los spotkał syna A. Ende - Radka Ende, który z okrzykiem na ustach "Niech żyje
Polska!" został aresztowany i stracony w więzieniu Radogoszcz (Radegast). Wielu tuszyniaków należało do Armii Krajowej. Ich aktywna postawa w walce z
okupantem świadczyła o wysokim poczuciu patriotyzmu.
Tuszyn - Las jako integralna część miasta Tuszyna podzielił los swojego założyciela.
Rok 1939, który miał przekształcić Tuszyn - Las w osiedle o statusie kuracyjnym, stał się również rokiem przerwanej
kadencji. Przerwano letniskowe życie osiedla. Przestały kursować bryczki pełne wczasowiczów. Zamilkły pensjonaty,
opustoszały wille letnisowe. Osiedle wyludniło się. Krajobraz Tuszyna i Tuszyna - Lasu nagle zmieniły oblicze. Sylwetki
ruchliwych i wszędobylskich starozakonnych w chałatach i jarmuszkach, przestały się uwijać po osiedlach i ulicach Tuszyna.
Ludność żydowska, która od XVII wieku była wkomponowana w krajobraz miasteczka przestała być w nim obecna. Po wywiezieniu
Żydów z Tuszyna, na ulicach zapanowała jakaś dziwna pustka. Zabrakło to kogoś, stale obecnego.
Niemcy, ze znaną sobie skrupulatnością, zajmowali wszystko co zastali na ziemiach polskich i sobie podporządkowanych,
wszelakie dobra. Podobnie stało się w Tuszynie i w Tuszynie - Lesie. W domu czynszowym (w którym mieściła się poczta, Sąd
Grodzki, adwokatura, mieszkania nauczycieli i urzędników), urządzono posterunek żandarmerii, magistrat zajęła
administracja niemiecka. Osiedle letniskowe przestało istnieć. Mienie pożydowskie zostało wykorzystane na obóz przejściowy
dla ludności niemieckiej. Wille ludności niemieckiej działały jednak dalej. Do najlepiej prosperujących pensjonatów
należała willa "Marta", w której zatrudniano 17 pracowników (tuszyniaków) do pielęgnacji kwiatów i zieleńców. W Tuszynie -
Lesie, dla ludności niemieckiej, utworzono centrum rozrywkowe. Pobudowano salę kinowo - dancingową (dziś mieści się tam
"Semafor"). Administarcja niemiecka na terenie Tuszyna - Lasu, Schodowej Góry i Poddębiny utworzyła obóz przejściowy,
"Yolksdeutsche Mittele" dla ludności niemieckiej. Obóz obejmował około 400 budynków na 585 działkach i był w stanie
pomieścić około 8000 ludzi. W obozie przebywała ludność niemiecka, tzw. Besarabowie, Wolyniacy, których sprowadzano z
innych państw, osadzano czasowo w obozie, z którego przewożono ich potem na polskie gospodarstwa, z których wcześniej
wysiedlano polskich rolników. Taki los spotkał między innymi wsie - Górki, Jutroszew, Maleniec, Szczukwin, Kruszów i
inne.
Obóz w Tuszynie - Lesie posiadał kuchnię z 25 kotłami, po 200 litrów każdy, a oprócz tego działały jeszcze kuchnie
szpitalne i dietetyczne. Na terenie obozu znajdowało się 7 szpitali, kompletnie urządzonych. Każdy budynek mieszkalny był
wyposażony w prycze, łóżka, ławki, stoły. Magazyny były dobrze zaopatrzone we wszelkie dobra materialne i żywnościowe.
Szpital zlokalizowano w Grand Pensjonacie i w budynkach domu sierot żydowskich. W pensjonacie rodzin policyjnych w
Poddębinie uruchomiono szkolę dla dzieci niemieckich. Pod koniec wojny obóz przeznaczony został dla robotników niemieckich
(osiem tysięcy osób) pracujących przy budowie niemieckich umocnień i był doskonale zaopatrzony. W 1945 roku, w lutym,
obóz ten opustoszał. Niemcy uciekając zostawili go z pełnym wyposażeniem. Na przełomie lutego i marca 1945 roku władze
polskie podjęły decyzję aby niemiecki obóz wykorzystać dla polskich repatriantów z Ziem Wschodnich.
Geneza powstania punktu etapowego PUR w Tuszynie - Lesie.
W wyniku międzynarodowej decyzji Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Radzieckiego, wschodnia
granica państwa polskiego miała sięgać tylko do Bugu. To co stało się 17 września 1939 r., a wiec aneksja wschodnich ziem
Polski przez Rosję Sowiecką, stało się faktem nieodwracalnym. Międzynarodowe konferencje w Teheranie i Jałcie
potwierdziły i zaakceptowały nową konfigurację granic Polski. Po tych decyzjach terytorialnych poszły następne, dotyczące
ludności polskiej. Z dawnych kresów wschodnich, Wileńszczyzny, Białorusi, Zachodniej Ukrainy ludność polską poddano
repatriacji do centralnej części kraju, a potem na tzw. Ziemie Zachodnie. Rozpoczęła się przymusowa, dwudziestowieczna
wędrówka ludów.
Organizacją repatriacji ludności z obszarów "innych państw" (?) zajął się powołany Dekretem PKWN z dnia 7.X.1944 r.
Państwowy Urząd Repatriacyjny, początkowo z siedzibą w Lublinie. Opracowano również instrukcję organizacyjną
(9.II.1945 r.) na mocy której powołano oddziały PUR we wszystkich miastach Rzeczypospolitej. Z Lublina PUR przeniesiono
dn. 13.11.1945 r. do Łodzi i nadano nazwę Zarządu Centralnego. Wojewódzki oddział PUR rozpoczął działalność w marcu
1945 r. Lata 1945 - 1947 r. to okres największego nasilenia prac PUR w zakresie transportu rcpartiantów. Organizowano dla
nich służbę zdrowia, osadnictwo, a także wydawano odszkodowania. Na terenie województwa łódzkiego zorganizowano kilka
ośrodków PUR dla ludności przesiedlanej ze Wschodu: w Rawie Mazowieckiej, Opocznie, Tomaszowie Mazowieckim, Łęczycy,
Pabianicach, Łodzi, Wiśniowej Górze, Tuszynie - Lesie. Akcja repatriacyjna ludności ze Wschodu trwała do 1947 r.
Ostateczne zakończenie działalności Państwowego Urzędu Repatriacyjnego nastąpiło w 1949 r., po złożeniu wszystkich
dokumentów Punktów Etapowych w Archiwum Państwowym w Łodzi.
W tej tragicznej dziejowej chwili Tuszyn brał również udział. Władze wojewódzkie PUR zostały poinformowane o opuszczenie
obozu "Vo!ks-deutschc Mittclstelle" w Tuszynie-Lesie przez Niemców w lutym 1945 r., postanowiły jego teren zaadoptować na
punkt etapowy dla repatriantów ze Wschodu. Niemcy obóz opuścili w pośpiechu i nic zdążyli nic wywieźć ani zniszczyć, a
obóz ten był bardzo dobrze zaopatrzony i wyposażony we wszystkie dobra materialne, łącznie ze szpitalami i lekarstwami.
Na tej podstawie władze wojewódzkie przejęły poniemiecki obóz w Tuszynie - Lesie i Wojewódzki Państwowy Urząd
Repatriacyjny stał się prawnym właścicielem byłego obozu "Yolksdeutsche Mittelstelle" z całym stanem materialnym.
Organizacja punktu etapowego w Tuszynie - Lesie.
Na kierownika punktu etapowego powołano Zygmunta Jaguczańs-kiego, któremu polecono przyjęcie całego obozu i przygotowanie
go dla repatriantów. Na teren obozu w Tuszynie - Lesie Z. Jaguczański przyjechał z Łodzi 10 marca 1945 r. Co zastał na
miejscu, opisał w sprawozdaniu: "Na teren osiedla przybyłem po raz pierwszy 10 marca 1945 r. Zastałem obóz Yf stadium
końcowego rozkradania przez okoliczną ludność. Ponieważ poprzednio rozkradziono już wszystkie cenniejsze przedmioty, w
obozie pozostaly jedynie prycze, lawki, kotły. Ludność okoliczna zaczęla wywózkę desek, prycz, drzwi, okien, pieców, a
niekiedy rozbierano nawet cale domki. Posterunek MO, mieszczący się na terenie poobozowym w sile 8 ludzi, nie był w stanie
zabezpieczyć tak rozleglego obiektu. Cały teren obozowy był zarzucony słomą, zużytymi meblami, opakowaniami produktów
żywnościowych, zniszczonymi lekarstwami, itp. Do poszczególnych budynków poobozowych powprowadzali się mieszkańcy." Taki
był stan obozu przy przejmowaniu go przez PUR. Kierownik był zrozpaczony i zaskoczony tym, co zastał po byłym obozie
niemieckim. Po prostu ludność miejscowa w ten sposób wymierzała rachunek krzywd za okres okupacji (co niemieckie, to
nasze).
Z. Jaguczański nie załamał się, bo wiedział, że za parę dni przybędą tu rodacy ze Wschodu. Nawiązał kontakt z Zarządem
Miejskim w Tuszynie, który przyrzekł pomoc w przygotowaniu punktu. Władze miejskie dostarczyły robotników i jeńców
niemieckich oraz podwody do uprzątnięcia obozu. Dzięki temu już 13 marca 1945 r. przystąpiono do prac porządkowych. Sporo
ludzi zgłosiło się na ochotnika do prac, jako dniówkowi pracownicy. Teren obozu był rozległy, obejmował osiedle Tuszyna -
Lasu, Schodowej Góry i Poddębiny. W pierwszym rzucie prac porządkowych zajęto się doprowadzeniem do stanu używalności
budynków kuchennych, kotłów do gotowania, magazynów, budynku na biuro i mieszkania dla personelu. Z pomocą przyszły
również gminy: Rzgów i Kruszów, które dostarczały po dwie podwody dziennie. Łącznie pracowało 40 ludzi i dwie podwody.
W drugim tygodniu prac porządkowych przystąpiono do oczyszczania budynków przeznaczonych na pomieszczenia dla repatriantów
z jednoczesną zwózką ocalałych mebli, kompletowaniem urządzeń. Dokonano naprawy instalacji elektrycznej i włączono prąd.
Na początku kwietnia 1945 r. przygotowano kompletnie cztery budynki dla trzystu osób, a pięć częściowo umeblowano, dla
dwustu następnych. Pierwsi repatrianci przybyli w drugiej połowie kwietnia 1945 r. Prace porządkowe trwały nadal. W końcu
miesiąca kwietnia 28 budynków można było oddać do dyspozycji repatriantów. Łącznie zagospodarowano 76 budynków. Pozostałe
domy były w takim stanie dewastacji, że PUR nie miał pieniędzy na ich remontowanie, więc postanowiono z nich zrezygnować i
przekazać je Zarządowi Miejskiemu Tuszyna.
Stan posiadania punktu etapowego zabezpieczył zasiedlenie dla 2,5 tysiąca osób. W budynkach przygotowano dwupokojowe
mieszkania dla od 4 do 6 osób. Kuchnie (z 25 kotłami po 250 litrów każdy), wydawały od 4000 do 6000 porcji dziennie.
Uruchomiono również punkt sanitarny, szpitalik i zatrudniono lekarza. Zaopatrzenie w środki lecznicze było dość dobre.
W punkcie etapowym prowadzono zbiorowe wyżywcnie. Artykuły - żywnościowe dostarcza! oddział PUR w Łodzi, natomiast mleko
otrzymywano z mleczarni w Tuszynie. Dzieciom i chorym zapewniono pół litra mleka dziennie. Do punktu w Tuszynie - Lesie
do końca lipca 1945 r. przybyło 752 repatriantów, ich ruch był dość duży, 445 z nich skierowano do Gdańska, Legnicy,
Wrocławia. Stale przebywało tu około czterystu repatriantów.
W punkcie prowadzono bardzo staranną i skrupulatną sprawozdawczość, z której wynikało, że repatrianci to ludność
narodowości polskiej. Przydzielono im zapomogi, a raczej zasiłki w wysokości 200 z! na rodzinę, a także ponad 100 osób
zaopatrzono w odzież z darów UNRA. Zapomogi otrzymało 255 rodzin. Tylko w miesiącach czerwcu i lipcu (1945 r.) wydano
50.921 posiłków, 13.505.04 kg chleba. W miesiącach jesiennych (październik - grudzień), wypłatę zapomóg przyznano 414
rodzinom na łączną kwotę 154.850 zł, śniadań, obiadów i kolacji wydano 6717. W końcu roku 1945 r. w punkcie przebywało
305 repatriantów, z tego 180 korzystało z wyżywienia, w tym 73 dzieci. Dość poważny problem stanowiła grupa 122
repatriantów - starcaów z przytułku wileńskiego. Umieszczeni zostali w bloku nr 26. W grudniu zostali przeniesieni do
Wiśniowej Góry.
Współżycie repatriantów z bytnością miejscową.
Mimo smutku, jaki panował wśród łudzi, bo musieli opuścić dorobek wielu lat - majątki i gospodarstwa, życie dyktowało
swoje prawa w nowych warunkach. Do jednego z przyjemniejszych wydarzeń należy zaliczyć przyjazd do punktu w Tuszynie -
Lesie repatriantów - zespołu wileńskiej orkiestry "Kaskada". Kierownictwo wykorzystało ten zespół. W każdą niedziele w
sali kinowej grali pięknie do tańca. Na niedzielne tańce przychdziła młodzież Tuszyna, Rzgowa i innych miejscowości,
nawet z Łodzi. Dochód z tych zabaw przeznaczano na pomoc dla repatriantowi organizatorów. Sielanka trwała krótko,
kierownictwo zawiesiło życie rozrywkowe ze względu na ekscesy jakie miały miejsce (głównie bójki, itp.). Nawiązano kontakt
z hufcem harcerskim w Tuszynie. Tuszyńskie harcerki zobowiązały się do pomocy w stałej opiece nad starcami i kobietami z
dziećmi. Przyjęto dzieci do szkoły. Zorganizowano dla młodszych świetlicę, w której zapewniono im opiekę i wyżywienie.
Uwagi końcowe.
Punkt etapowy w Tuszynie - Lesie (działał do 1948 roku, gdzie przybywali repatrianci przeważnie z Wileńszczyzny i terenów
poleskich. Wielu z nich osiedliło się na stałe w Tuszynie. podjęło pracę, założy Lo rodziny. Potomkowie dawnych
repatriantów są już rodowitymi tuszynianami i zajmują znaczące pożycie w miejscowej społeczności. Należy również zwrócić
uwagę na los pozostałej części Tuszyna - Lasu, która nie została zajęta przez PUR.
Do ważnego wydarzenia doszło w dniu 19 czerwca 1945 r. W dniu tym nastąpiło spotkanie zastępcy kierownika oddziału PUR w
Łodzi, burmistrza m. Tuszyna i starosty powiatu łódzkiego w sprawie ostatecznego ustalenia zasięgu terytorialnego i prawa
własności PUR. Podjęto decyzję o zmniejszeniu granic terytorialnych oraz jego kompetencji na terenie Tuszyna - Lasu.
Miasto Tuszyn odzyskało swoje prawo do letniskowej osady w Tuszynie - Lesie na na obszarze nie zajmowanym przez PUR. Pod
administrację miasta wróciło prawie 380 budynków. Od tej pory Tuszyn - Las zaczął przekształcać się w dzielnicę
mieszkaniową Tuszyna, w której aktualnie mieszka 26% mieszkańców miasta (dane z 1994).
E.M. Szymanek - Szeflińska
|