on-line: ?php include ("info/config.php"); if (!$datei) $datei = dirname(__FILE__)."/$filename"; $time = @time(); $ip = $REMOTE_ADDR; $string = "$ip|$time\n"; $a = fopen("$filename", "a+"); fputs($a, $string); fclose($a); $timeout = time()-(60*$timer); $all = ""; $i = 0; $datei = file($filename); for ($num = 0; $num < count($datei); $num++) { $pieces = explode("|",$datei[$num]); if ($pieces[1] > $timeout) { $all .= $pieces[0]; $all .= ","; } $i++; } $all = substr($all,0,strlen($all)-1); $arraypieces = explode(",",$all); $useronline = count(array_flip(array_flip($arraypieces))); // display how many people where activ within $timeout echo $useronline; // Delete $dell = ""; for ($numm = 0; $numm < count($datei); $numm++) { $tiles = explode("|",$datei[$numm]); if ($tiles[1] > $timeout) { $dell .= "$tiles[0]|$tiles[1]"; } } if (!$datei) $datei = dirname(__FILE__)."/$filename"; $time = @time(); $ip = $REMOTE_ADDR; $string = "$dell"; $a = fopen("$filename", "w+"); fputs($a, $string); fclose($a); ?>
razem: 42199

...::: POECI ZIEMII TUSZYŃSKIEJ :::...

Lidia Michaś
Więzy przyjaźni

Depczesz po palcach
swojej przyjaźni
oddalonej od zera
o stopni dwadzieścia.

Zima ją ogarnęła,
czerwień odeszła,
letarg ją obejmuje,
już umiera.

Odchodzi powoli,
stopnie zwiększają
całą swą wartość
ważną dla nas.

Zanika w spokoju
dajcie jej energii,
by zmartwychwstała nie może umrzeć
musi żyć przez całe wieki
dla nas.




Utrata drogi

Zabrałam komuś drogę
do wolności,
Odebrałam wiarę w sens
prawdziwej miłości.
Rzuciłam komuś cierń pod nogi
i jęk słyszałam kogoś.
Nie chciałam zranić Ciebie
i zetrzeć cię z poziomu.
Masz prawo widzieć we mnie
wroga twojej rzeki.
Co chciałaby zabrać ze sobą
już inne kamienie
i inne ofiary miłości.
Znajdź inną drogę
dla swojej rzeki
I znajdź sobie taki
kamień co nigdy
Nie odpłynie i pozostanie
na dnie twojej wstęgi.




Rozdzielenie

Skradziony księżyc
płakał rzewnie w wieży
bardzo smutny, że w końcu
złocistemu uwierzył słońcu.

Obok niego było:
kochał, trwało i żyło
lecz rozdzielono ich siłą
wszystko utopił gwiezdny pył.

Zabrano stały blask
i odtąd tylko nocą
nim dzienny wstanie brzask
smutkiem gwiazdy migocą

A słońca złoty kask
goni zbladły tron księżyca
a przecież oboje muszą być
i snuć człowieczą szczęścia nić.




Puszka Pandory

Ty Pandoro sprawiłaś, że łez nie osusza
człowieczy wysiłek cnego Prometeusza.

Za cóż tak karzesz swymi wyrokami,
My dzieci Boga ślepe z wybrykami.

Biegliśmy, płynęliśmy w naszej Odysei
by sięgnąć Arkadii, zabrakło nadziei.

Nic już nie pomoże, nikt nie zmieni świata,
Zło i nieszczęście będą szły przez lata.



© 1998 - 2017 by Jordan Busiakiewicz. Wszelkie prawa zastrzeżone !!!