on-line: ?php include ("info/config.php"); if (!$datei) $datei = dirname(__FILE__)."/$filename"; $time = @time(); $ip = $REMOTE_ADDR; $string = "$ip|$time\n"; $a = fopen("$filename", "a+"); fputs($a, $string); fclose($a); $timeout = time()-(60*$timer); $all = ""; $i = 0; $datei = file($filename); for ($num = 0; $num < count($datei); $num++) { $pieces = explode("|",$datei[$num]); if ($pieces[1] > $timeout) { $all .= $pieces[0]; $all .= ","; } $i++; } $all = substr($all,0,strlen($all)-1); $arraypieces = explode(",",$all); $useronline = count(array_flip(array_flip($arraypieces))); // display how many people where activ within $timeout echo $useronline; // Delete $dell = ""; for ($numm = 0; $numm < count($datei); $numm++) { $tiles = explode("|",$datei[$numm]); if ($tiles[1] > $timeout) { $dell .= "$tiles[0]|$tiles[1]"; } } if (!$datei) $datei = dirname(__FILE__)."/$filename"; $time = @time(); $ip = $REMOTE_ADDR; $string = "$dell"; $a = fopen("$filename", "w+"); fputs($a, $string); fclose($a); ?>
razem: 42198

...::: POECI ZIEMII TUSZYŃSKIEJ :::...

Jan Kowalski
Sąd

Spotkali się dwaj wodzowie, lecz na tamtym świecie:
Nasz Piłsudski ze Stalinem, dobrze o tym wiecie,
A że kiedyś między sobą wojnę prowadzili,
Więc nie bardzo się kochali i wrogami byli.
Toteż gdy się zobaczyli, skoczyli do siebie,
Nie zważając wcale na to, że są przecież w niebie,
Lecz wnet Święty Piotr powstrzymał ich skinieniem ręki,
Ostrzegając, że za drakę mogą pójść na męki.
Teraz właśnie Sąd rozważy uczynki każdego,
Co kto w życiu swym uczynił dobrego lub złego,
Więc niechajże się wypowie co zrobił takiego,
Każdy z wodzów przez te lata, dla kraju swojego.
Pierwszy zaczął pan Piłsudski jako starszy wiekiem,
Składać raport swój - dowódcy - jakby przed człowiekiem:
Ja od moich lat najmłodszych o wolność walczyłem
I wreszcie po wielu trudach naród zjednoczyłem,
Aby Polska po stuletniej niewoli ożyła
l dla wszystkich swoich synów jedną matką była.
Wreszcie ja na czele polskiej rycerskiej młodzieży,
Dałem Ruskim tęgie lanie, co im się należy,
Bo by wcześniej całą Polskę komuna zalała,
A za pomoc w tym zwycięstwie Matce Bożej chwała.
Wielu przy tym mych żołnierzy padło przy mnie w boju,
Wieczne im odpoczywanie daj Panie w pokoju,
A sam też głowym nie chował przed wroga kulami,
Szarżując na swej kasztance - przyznacie to sami.
Każdy z nas miał równe szansę, czy umrzeć, czy przeżyć,
Lecz wyszliśmy z walk zwycięsko, trzeba w to uwierzyć.
Panu Bogu za to szczęście należą się dzięki,
Że nam wrócił wolną Polskę i sferócif nam męki.
Ja już raport swój skończyłem i proszę Sąd Boży,
Aby mi za moje czyny nieba drzwi otworzył.
Ruszył się towarzysz Stalin ze swego siedzenia,
Zaczął mówić gromkim głosem, co ma do mówienia:
Ja tu dziś nie przyszedł klękać przed Sądem Wysokim
I powieka mi nie zadrży przed Waszym wyrokiem.
Ja do ludzi wszafe nie strzelał, ja dawał rozkazy,
No a ile tego było - nu tysiące razy.
W tej chwili przerwał mu sędzia najstarszy tu wiekiem:
Mamy tu sąd przeprowadzić nad katem - człowiekiem,
jeśli ukryć chciałby swoje zbrodnicze wyczyny,
W tej księdze są zapisane - my mu przpomnimy.
Po pierwsze, gdy chciał komunę w kraju zaprowadzić,
Musiał wpierw z inteligencją wnet sobie poradzić,
Więc rozkazał strzelać, wieszać i niszczyć za młodu,
Aby kilka wnet wytracić milionów narodu.
W roku zaś trzydziestym trzecim całą Ukrainę
Skazał był na śmierć głodową i ponosi winę
Za siedem milionów istot, co życia pozbawił
Wszystkich ich w roli aniołków do nieba wyprawił.
W roku zaś trzydziestym siódmym swoim generałom,
Zrobił taką pokazówkę, jakich było mało
l choć już od rewolucji wiernie ci służyli,
To wszyscy z twego rozkazu głowy potracili.
Po tym wszystkim i Ribentrop przybył na rozmowy
l wkrótce już rozbiór Polski całkiem był gotowy.
Bo gdy polskie wojsko dzielnie z Niemcami walczyło,
Dostało sztyletem w plecy - to twe dzieło było.
I wziąłeś do niewoli dziesiątki tysięcy,
Naszych polskich żołnierzy, chociaż było więcej.
Lecz ty masz dobrą pamięć, ty zapamiętałeś
Oficerów - Polaków, teraz ich dostałeś.
A plan zemsty od dawna miałeś już gotowy,
Wszjysrfeich mordowałeś kulami w tył głowy.
l te kilka tysięcy, co w Katyniu leży,
Wołają, aby pomścić Polaków - żołnierzy.
A co było w Warszawie już w czterdziestym czwartym,
Gdy na Pradze stanąłeś już w szeregu zwartym
Wstrzymałeś ofensywę, by "dzieci Warszawy"
Zginęły z rąk niemieckich za ojczyste sprawy,
Teraz miliony istot zniszczonych przez ciebie
Oczekuje wyroku, co zapadnie w niebie.
Sąd poszedł na naradę i długie godziny
Myślał jaką dać karę za tak wielkie winy.
Wreszcie ogłosil wyrok, że do końca świata
Musi Satlin Hitlera tak kochać jak brata
l obaj w jednym kotle tam się będą smażyć
A o wyjściu po wiekach nie ma o czym marzyć
Bo jak ludzkość istnieje, nie było na świecie
Większych od nich zbrodniarzy - wszyscy o tym wiecie.




Imieniny Naczelnika

Przyszedł chłop do urzędu, bo byt już gotowy
Wpłacić państwu w terminie podatek gruntowy.
Nie wiedział, że mieć będzie ogromne trudności
Iż urzędu wyniesie jeszcze całe kości.
Przy wejściu do urzędu herod-baba stalą
I bacznym okiem wszystkich dobrze lustrowała.
Nie wpuszczała nikogo tylko oświadczyła,
Że personel jest chory i to prawda była.
Ale chłop był uparty, chciał wszystko zobaczyć,
Usiadł sobie w kąciku i przestał sobaczyć,
Bo rzeczy też ciekawe wnet dziać się zaczęły
I chore z personelu skądś się tutaj wzięły.
Chłop przeciera swe oczy jakby im nie wierzy!,
Bo chybu to w urzędzie pijaństwo się szerzy.
I wcale się nie mylił, choć powód niewinny -
Imieniny obchodzi sam naczelnik gminny.
Wkrótce w jednym pokoju wszyscy się zebrali,
Wypili po pół szklanki, "sto lat" zaśpiewali.
A po tym już kolejki szybko się zmieniały,
Panie panom do szklanek często dolewały.
Wreszcie gdy towarzystwo dobrze miało w czubie
Chłop jakoś poweselał: "Ja też tańczyć lubię!"
Lecz wstrzymał się z tańcami, bo wciąż byl ciekawy
Jaki też będzie koniec całej tej zabawy.
A urzędnikom praca tak szła przy kielichu,
Że niejeden pod stołem znalazł się po cichu
Lub ściany się trzymając idzie w stronę domu,
Nie chcąc się w takim stanie pokazać nikomu.
Chłop jak chłop - był ciekawy - do ostatka czeka,
Patrząc jakie to bydlę robi się z człowieka,
Bo teraz to naprawdę wszyscy chorzy byli
Zamiast przyjąć podatek tylko wódkę pili.
I odsetki zapłacił - było po terminie.
Pracowników urzędu ja za to nie winie,
Bo imieniny każdy raz w roku obchodzi,
Że chłop więcej zapłacił, cóż to komu szkodzi.
On przecież się nie skarży - wpłacił po terminie,
A naczelnik urzędu z dobrej pracy słynie,
A że pije spirytus, ho jest wrogiem wódki
Na pracę czasu mało, bo dzień jest za krótki.
Premie mu za to trzeba wysokie przyznawać,
Na pijaków nie skarżyć i ich nie wydawać.



© 1998 - 2017 by Jordan Busiakiewicz. Wszelkie prawa zastrzeżone !!!